02.12.2013

Pośród kurzu (Gray/Natsu)

Tytuł: Pośród kurzu
Długość: Miniaturka
Pairing: Gray x Natsu
Fandom: Fairy tail
Ostrzeżenia: Kilka przekleństw
Beta: Vanes

EDIT: Tekst został zbetowany przez Vanes – dziękuję! – więc wstawiam poprawioną wersję



– Erza, błagam, daj mi już spokój – jęczał Natsu, chcąc odpocząć. Pot lał się z niego strumieniami, był głodny i marzył tylko i wyłącznie o świętym spokoju.
– Nie trzeba było rozwalać połowy biblioteki! – odgryzła się Scarlet, piorunując go wzrokiem. – Przestań marudzić i bierz się do roboty!
Gray, współwinny powstałego zamieszania, podawał Lucy książki ze stosu, a ta układała je na półkach, stojąc na drabinie. Kątem oka obserwował jak Natsu kłóci się z Erzą o to kto ile już zrobił i dlaczego nie mogą skończyć tego innym razem.
– Bo u ciebie zwrot „innym razem” można tłumaczyć jako „nigdy”! – wrzasnęła mu wprost do ucha.
Nadmiar decybeli odbił się od ścian podziemnej biblioteki, dźwięcząc w uszach u pozostałych magów. Dragneel odczuł jej głos aż do szpiku kości, wyostrzony słuch w takich sytuacjach był dla niego przekleństwem.
– Dobra, dobra, już robię – marudził chłopak, chwytając naręcze książek i kierując się w stronę Graya. – Cholerna despotka – mruknął cicho, lecz nie docenił Erzy. Awantura, którą mu zgotowała za te słowa, trwała zdecydowanie za długo. Po kilku silnych ciosach, które miały na celu wytłumaczyć chłopakowi co Tytania myśli o jego bezczelności, zdecydowanym krokiem opuściła pomieszczenie, wołając Lucy. Gray westchnął głośno, podchodząc do towarzysza.
– Nigdy nie wiesz, kiedy się zamknąć, Natsu. – Pociągnął go za rękę, pomagając mu wstać. – Idiota – prychnął. – Teraz musimy sami sobie z tym poradzić.
– Masz jakiś, kurwa, problem?! – wrzasnął wkurzony, że znowu mu się oberwało. – Idź sobie stąd, sam sobie poradzę! – Chciał podejść krok bliżej, by popchnąć Graya, jednak potknął się o porozrzucane dookoła książki, wpadając na niego. Mag Lodu odruchowo uniósł ręce, chcąc go złapać.
– Nie mam zamiaru zostawić cię tutaj. – Wzruszył ramionami, olewając jego zaczepkę. – Nie tylko ty jesteś za to odpowiedzialny. – Puścił go, odsuwając się nieznacznie. – Pomogę ci.
– Mam to gdzieś – mruknął Smoczy Zabójca, starając się nie dać po sobie poznać, że odczuwał pewien dyskomfort. Zapach Graya sprawiał, że miał mętlik w głowie.
Wyrwawszy się z uścisku, szybkim krokiem podszedł w kierunku regału. Zaciskając zęby, chwycił pierwszą lepszą książkę i cisnął ją na półkę. Był zły. Cholernie. Ze wszystkich sił starał się unikać Graya  a teraz wylądował z nim w ciemnej i zimnej bibliotece, którą musieli uporządkować. Kątem oka dostrzegł, że chłopak go obserwuje, co tylko dodatkowo go wkurzyło. Dlaczego, do pioruna, musiał zakochać się w tym dupku?
Ciszę przerywały tylko ich oddechy i trzask książek odkładanych na swoje miejsca. Przedłużające się milczenie przerwał Gray, odwracając się w kierunku Natsu.
– Natsu, możemy pogadać? – Lekki ton jego głosu sprawił, że Dragneel spojrzał na niego z ukosa, nie przerywając sortowania ksiąg.
– Nie mamy o czym – odpyskował, chcąc go zniechęcić. – Zajmij się lepiej robotą.
Czarne oczy Graya zatrzymały się na sylwetce przyjaciela. Zaczął liczyć w myślach do dziesięciu, chcąc się uspokoić. Przestał po pięciu, zagapiając się na umięśnione ramiona, które teraz lekko okurzone od wszechobecnego kurzu, nie przestawały się poruszać, ciągle układając ciężkie tomy. Za to chwilowe rozproszenie strzelił sobie mentalnego kopa. Zacisnął pięści, odpychając od siebie niechciane myśli.
– Przestań mnie ignorować, do cholery! – Zrobił kilka kroków w jego kierunku. – Dobrze wiesz, że jest kwestia, którą musimy wyjaśnić. – Stanął obok niego, obserwując go intensywnie. Mrużąc gniewnie oczy, stwierdzając, że najlepszą obroną będzie atak, Natsu spiorunował go wzrokiem.
– Zjeżdżaj, Gray! Nie mam ochoty z tobą gadać – rzucił, odwracając się do niego plecami i chcąc odejść. Silny uścisk na ramieniu uniemożliwił mu taktyczny odwrót. – Puszczaj mnie, kretynie! – Zamachnął się z zamiarem uderzenia go w szczękę. Fullbuster złapał jego dłoń, blokując atak. – Puść mnie, kurwa – wrzasnął wściekle. – Daj mi święty spokój! – Natsu wyszarpnął się z uścisku, powiększając dystans między nimi. Stojąc tyłem do niego, oddychał ciężko, w myślach klnąc jak szewc na upór towarzysza.
– Dlaczego mnie ciągle unikasz? – spytał cicho Gray, znów podchodząc do niego, stając tuż za jego plecami. – Przecież wiem, że…
– Nic nie wiesz! Och, zamknij się już! – Natsu odwrócił się gwałtownie, stykając się z nim czołem, złapał go za koszulę. – Po prostu się odpieprz.
– Nie odpieprzę się od ciebie, dopóki mi nie powiesz co jest grane. – Złapał go za nadgarstki, ściskając mocno. – Chcę wiedzieć czemu od pewnego czasu zachowujesz się jak idiota, gdy tylko próbuję z tobą pogadać tak jak teraz! – krzyczał zdenerwowany. – Mam dość tego, że ciągle za tobą biegam a ty masz to gdzieś! Zachowujesz się jak pieprzona księżniczka, która ma swoje humory zamiast jak facet z krwi i kości, którym do cholery jesteś! Nie poznaję cię, debilu! – Wziął głęboki wdech. – Co ci, do cholery, zrobiłem, że cała gildia wiesza na mnie psy?!
– Co? – spytał zaskoczony ostatnim zdaniem. – Jak to cała gildia? – Niezrozumienie w oczach potwierdziło, że nie ma pojęcia, o czym Gray gada.
– Wszyscy w kółko pytają o co się pokłóciliśmy, bo przestaliśmy razem spędzać czas. – Poluźnił uścisk, jednak Natsu nie zareagował.
– Przecież się nie pokłóciliśmy. – Wzruszył ramionami, puszczając jego koszulę.
– A mimo to ciągle mnie unikasz - stwierdził sucho. – Dlaczego?
– Bo tak – odpowiedział szybko. Ta rozmowa zaczynała go ostro wkurzać. Przez to, że chłopak był tak blisko niego, nie mógł się skupić, a naciskanie na niego doprowadzało go do furii. – Nie mam ci nic więcej do powiedzenia, spadam stąd. – To  mówiąc, ruszył w kierunku drzwi, zostawiając nieład i olewając skończenie pracy. Wolał, żeby Erza obiła mu twarz, niż kontynuować tę parodię rozmowy.
– Zapomnij! – wrzasnął za nim Gray, goniąc go. – Nie po to zacząłem, żeby znów zostać z niczym. – Zamknął go w uścisku ramion, zaciskając mocno, bo chłopak zaczął się wyrywać.
– Przestań się szarpać, Natsu. – Trzymał go mocno, bo chłopak nie rezygnował z prób ucieczki. – Nie odpuszczę ci, chcę wiedzieć, czemu mnie tak traktujesz.
Nagle Natsu uspokoił się. Jego ciężki, urywany oddech brzmiał złowieszczo. Prostując zgiętą do tej pory sylwetkę, oparł głowę o ramię Fullbastera. Trwali w tej dziwnej pozie, uspokajając się po szamotaninie.
– Dobrze – ledwo słyszalnym szeptem odezwał się Natsu. – Powiem ci, tylko mnie puść. - Z lekkim wahaniem mag lodu opuścił ręce. – I ostrzegam, że będziesz żałować tego, co usłyszysz.
– Nie sądzę. W końcu o mnie tu chodzi, prawda? – Odsunął się kawałek, chcąc dać chłopakowi większą swobodę. – No to słucham.
– Nie chodzi wcale o ciebie – zaczął zrezygnowanym tonem. – Tylko o mnie. Długo o tym myślałem, aż zrozumiałem, jaka jest prawda.
Zaskoczony Gray milczał, chcąc usłyszeć resztę. Magia Natsu gwałtownie wzrosła. Napięte mięśnie, poważny wzrok i ton głosu Smoczego Zabójcy, sprawiły, że poczuł ciarki na plecach.
– Jestem po prostu głupi. Mogłem załatwić to już dawno, a teraz jestem praktycznie postawiony pod ścianą. – Zaśmiał się, chcąc ukryć swoje zdenerwowanie. Jednak podjął już decyzję i nie było odwrotu – Unikałem cię, bo... – spojrzał mu prosto w oczy – odkryłem, że znaczysz dla mnie… – „cholera jasna”, zaklął w myślach – więcej… – „kurwa” niosło się w jego głowie – niż wszyscy inni. Dużo więcej, jeśli wiesz, o czym mówię. – Karty został odkryte, a on poczuł chwilową ulgę, że w końcu pozbył się tego ciężaru. Teraz niech się dzieje, co chce.
– Nie wiem.
– To dobrze – palnął, co mu pierwsze przyszło do głowy. – Ja swoje powiedziałem, teraz spadam. Na razie.
– Idiota. – Wyzwisko Graya spowodowało, że Natsu zatrzymał się i obejrzał przez ramię mierząc go złowrogim spojrzeniem. Już chciał na nowo rozpocząć kłótnię, lecz wzruszył tylko ramionami i ruszył przed siebie.
– Jeszcze nigdy nie słyszałem tak żałosnego wyznania miłości jak to w twoim wykonaniu – kontynuował Gray, powodując zawał serca u przyjaciela, który odwrócił się z rozmachem, ukazując swą czerwoną ze wstydu twarz i przerażone oczy. – Nawet Juvia potrafi to lepiej – dodał z rozbawieniem, obserwując szok na obliczu Natsu. Pierwszy raz w życiu mógł obserwować, jak ten zwariowany i wiecznie krzyczący chłopak, nie potrafi sklecić porządnego zdania. Kąciki jego ust wygięły się w uśmiechu, na co Smoczy Zabójca zareagował uniesieniem brwi w geście zdziwienia.
– Ty matole – westchnął ciężko mag lodu, podchodząc do wciąż osłupiałego Natsu. – Nie prościej powiedzieć wprost, zamiast stosować jakieś głupie uniki? Spójrz, ile czasu przez twoje idiotyczne zachowanie straciliśmy… - Z każdym słowem uśmiech Greya powiększał się, a oczy błyszczały niesamowitym blaskiem. W tym momencie w Natsu jakby piorun strzelił. Po przyswojeniu sobie wszystkiego, co usłyszał i braku agresji ze strony Fullbastera, trybiki w jego głowie dały mu jasny obraz sytuacji. Jednym susem dopadł do niego, przygniatając go sobą do podłogi i wbijając się w jego usta. Cichy pomruk aprobaty wydobywający się z gardła Graya i jego ramiona ściśle go oplatające upewniły go, że czują to samo.
– Ale za to teraz – mruknął Natsu wprost w jego usta, opierając swe czoło o jego – cały czas będzie nasz.


3 komentarze:

  1. W sumie to nie rozumiem co Gray miał do tego wyznania miłości? W końcu Natsu to facet a nie jakaś landrynkowata księżniczka, żeby mu poematy na jego cześć wyśpiewywać. W sumie sama miniaturka mi się podobała, ale końcówka z lekko przesłodzona :D Szkoda, że na koniec Erza z Lucy nie wypadły zza półek na książki z okrzykiem w stylu "Nareszcie", byłoby śmiesznie :d

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha! Od razu po Twoim komentarzu mi się mordka cieszy! :D Ech wiem, że końcówka przesłodzona ale no wiesz... To był jeden z moich pierwszych tektsów i tak jakoś wyszło :D Jakoś wtedy wolałam żeby Lucy i Erza im nie przeszkadzały. Mieli być sami do końca hehe :P Będzie lepiej, obiecuje :D
    Dzięki za komcia i pozdrawiam XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale genialne!!! Ale się słodko zrobiło :). Szkoda tylko, że kończysz w takim momencie :). Ja w swoim opowiadaniu poszłam na całość :D

    OdpowiedzUsuń