05.05.2014

Vendetta

Zapraszam, na króciutki tekst, który zrodził się w mojej łepetynie i może nie jest zbyt wyrafinowany, ale liczę, że Wam się spodoba. :)

Tytuł: "Vendetta"
Długość: M
Gatunek: AU, świąteczne, humor
Beta: Pico - za co naprawdę dziękuję! :*


Naruto smacznie spał, przewracając się z boku na bok i głośno przy tym chrapiąc. Sasuke patrzył na niego, chwilę zastanawiając się, czy chłopak nie zabije go za to, co miał zamiar mu zrobić. Lecz chęć odegrania się na nim, po tym co ten mu zafundował w ubiegłe święta, wybijała się na pierwszy plan. Mówią, że zemsta najlepiej smakuje na zimno, a on na swoją czekał równy rok i nie zamierzał przepuścić tej okazji. Od kilku dni dogadywał szczegóły z Itachim i jego kumplem, którzy mieli mu pomóc oraz wykonać najgorszą część zadania. Kończąc obserwowanie śpiącego chłopaka, wycofał się po cichu do salonu i zadzwonił do brata.
— Itachi? — mruknął do słuchawki. — Jedziecie?
— Tak, już jesteśmy w drodze. Naruto śpi?
— Owszem.
— No to oby tylko się nie obudził. Zaraz będziemy!
Uchiha odłożył telefon i z niecierpliwością zaczął krążyć po pokoju. Nie martwił się, że Naruto się obudzi i popsuje mu szyki, bo znał go nie od dziś i wiedział, że w dzień wolny Uzumaki wstawał zawsze po południu. Po kilkunastu minutach usłyszał ciche pukanie i powoli przeszedł przez przedpokój, starając się nie robić niepotrzebnego hałasu. Obejrzał się przez ramię, upewniając się czy przyszła ofiara na pewno nie wstała z łóżka, ale nie widząc jego sylwetki w korytarzu uspokoił się i po cichu otworzył drzwi.
— Jesteśmy. Złaź na dół, do samochodu i czekaj. Zaraz wszystko załatwimy. — Skinął na kolegę za plecami a Sasuke rozpoznał w nim Hidana — faceta, który mimo trzydziestki na karku, nadal miał zapał do dziecinnych żartów.
— Tylko bez przesady — szepnął do brata, przyglądając się jak zakłada na głowę czarną kominiarkę. Hidan, też taką miał, a w dłoni trzymał plastikowy pistolet, do złudzenia przypominający prawdziwy. — Nie chcę, żeby dostał zawału.
— Nie bój nic, Sasuke! — Itachi miał wręcz wyśmienity humor. — Wszystko będzie w porządku, zobaczysz. Idź już i odpal wóz.
W odpowiedzi kiwnął głową i opuścił mieszkanie. Potem szybko zbiegł schodami i wyszedł z klatki. Wsiadł do auta Hidana, który zaparkowany był zaraz za zakrętem, uruchomił silnik i czekał. Jak tylko zobaczył, że z domu wychodzą dwaj zamaskowani mężczyźni, trzymający zakneblowanego i wyrywającego się Naruto, który miał zasłonięte oczy, by sfingowane porwanie wydawało się bardziej realne, na jego usta wkradł się wredny uśmiech. Tak, pomyślał, to będzie Śmigus-Dyngus, którego Naruto długo nie zapomni.
Gdy Uzumaki znalazł się już w bagażniku, a "porywacze" zajęli swoje miejsca, młodszy Uchiha ruszył z piskiem opon, pędząc w wyznaczonym kierunku. Z racji Świąt Wielkanocnych ruch na ulicach był niewielki, co ułatwiło Sasuke szybkie dotarcie do celu. Słyszał jak Naruto kopie i trzaska w bagażniku, zapewne chcąc się uwolnić i zmrużył wrednie oczy, uśmiechając się lekko samymi kącikami ust. Zahamował, gdy dotarli do ustalonego punktu i wszyscy opuścili pojazd. Stanął z boku, na piaszczystym podłożu, by być doskonale widocznym, gdy dwaj mężczyźni będą wyciągać jego chłopaka. A spektakl właśnie się zaczynał, bo Hidan otworzył klapę i do uszu Sasuke dotarł stek, stłumionych przez materiał na twarzy, przekleństw. Naruto szarpał się, kopał i krzyczał, a Sasuke starał się za wszelką cenę utrzymać poważny wyraz twarzy. Powoli podszedł bliżej, chcąc dokładniej widzieć jak wyczekiwana zemsta zostaje dokonana. Gdy ściągnięto Naruto opaskę, ten zastygł w bezruchu, ponieważ oprócz swoich oprawców zobaczył nikogo innego tylko Sasuke. Ten właśnie moment Itachi i Hidan wykorzystali, by wrzucić zaskoczonego chłopaka do jeziora. Zaśmiewali się do łez, widząc jak wynurza się cały mokry i parska gniewnie. Kosmyki włosów przykleiły mu się do policzków, mokra koszulka i spodenki, w których spał, oblepiły mu ciało, ukazując zarys mięśni.
— Draniu! — wrzasnął wściekle, kręcąc głową, by pozbyć się nadmiaru spływającej z włosów wody. — Co to ma, do cholery, znaczyć?! — Wyszedł na brzeg, ignorując wciąż śmiejących się Itachiego i Hidana. Z nimi policzy się później, teraz miał zamiar skopać Sasuke tyłek.
— Jak to co? Śmigus - Dyngus, młocie!
— Zdurniałeś do reszty? Prawie zawału dostałem, idioto! — Uzumaki aż kipiał ze złości. — Myślałem, że to prawdziwi porywacze! — krzyczał, a brat Sasuke zaśmiał się jeszcze głośniej. Hidan zaś leżał na piasku, krztusząc się, a z oczu ciekły mu łzy rozbawienia.
— No i dobrze! Mi też nie było miło, gdy w tamtym roku obudziłem się, bo wylałeś mi na głowę szklankę wody.
Naruto zatrzymał się w pół kroku, gdy usłyszał ostatnie zdanie. Zeszły rok? Szklanka wody? O czym on gadał? Zastanowił się przez chwilę, czy jest sens spytania co ma dokładniej na myśli, gdy wtem go olśniło. Jezioro, woda, no tak! Dzisiaj jest Lany Poniedziałek, a Sasuke najwyraźniej przywiózł go tu celowo i wrzucił do wody właśnie po to, by zemścić się za oblanie go rok temu.
— Sasuke, czy ja dobrze rozumiem? Porwanie i wrzucenie mnie do jeziora jest twoja zemstą za szklankę wody?!
— Tak, dobrze to wszystko zrozumiałeś. — Uchiha uśmiechnął się kpiąco, widząc niedowierzanie na twarzy blondyna. Był zadowolony ze swojego planu, a teraz Naruto będzie wiedział, żeby więcej nie robić mu głupich numerów, bo to może się źle dla niego skończyć.
— Dobra, Uchiha! — Naruto rzucił przez ramię, gdy już odzyskał rezon po chwilowym zamyśleniu i odwrócił się na pięcie, idąc w kierunku dwóch rozbawionych mężczyzn.
— Itachi! Hidan! — zawołał, oddalając się od Sasuke, a ten zaintrygowany tym, co Naruto zamierza, poszedł za nim. — Który z was, ma ochotę w przyszłym roku jechać nad morze? Albo, nie! Nad ocean!
— Ocean? — Sasuke zrównał się z nim, patrząc na niego podejrzliwie. — A co ty chcesz tam niby zrobić?
Oczy Naruto rozbłysły, a usta rozszerzyły się w uśmiechu, gdy sugestywnie spojrzał na swojego chłopaka i mimo jego wściekłego wyrazu twarzy, przytulił się do jego pleców, mocząc mu ubranie.
— Utopić Marzannę...

3 komentarze:

  1. Zemsta smakuje na zimno?? Ten nasz Sasuke ma trochę pomieszaną percepcję :D Tak mi się tylko wydaje biorąc pod uwagę, że szklanka wody jakoś nie jest w moim przekonaniu równa uprowadzeniu z wrzuceniem do jeziora :D
    Ale miniaturka i tak świetna :)
    Pozdrawiam, Lena

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze? Leżę na ziemi powalona na łopatki i zastanawiam się jak się ruszyć xD Zajezacne opko. Odpadłam przy zdaniu: " Mi też nie było miło, gdy w tamtym roku obudziłem się, bo wylałeś mi na głowę szklankę wody". Teraz mam taki z tego zaciesz xDD I dzięki za pomysł jak się odegrać na znajomych za wrzucenie mnie do bali z wodą ;) Kreacje postaci też dobre. Sasuke jak zwykle drań. No i mhmm... Nie wiem co więcej napisać. To mój pierwszy komentarz, więc błagam na kolanach o wybaczenie, że jest taki krótki.
    Pozdrowienia z życzeniami weny
    Kuroshii ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://sasunaru-tayla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń